Jak mniej się męczyć jadąc rowerem?

Wiele osób zastanawia się nad tym “Jak mniej się męczyć jadąc rowerem?”, a odpowiedzi są zazwyczaj prostymi. Mowa tu dokładnie o tym, że tym męczącym czynnikiem jest wiatr, a on nie będzie nas męczył w przypadku tras leśnych, bo w ich przypadku drzewa chronią nas przed nadmiernym męczeniem się. Rzecz jasna nie zawsze można pojechać taką wygodniejszą trasą, bo nie każda jest należycie osłonięta roślinnością, czy też zróżnicowanym terenem pod postacią wzniesień, które osłaniają nas przed wiatrem i na te odsłonięte odcinki jedyną receptą są biegi w danym rowerze, a te biegi też w każdym przypadku są nieco inne, czyli bardzo często to typ roweru decyduje o tym jak bardzo się zmęczymy.

Różnice powiązane z biegami rowerowymi.

Typowy rower typu MTB ma biegi bardziej dostosowane do jazdy po drogach gruntowych, czyli na grząskiej piaszczystej drodze te biegi pomagają nam najefektywniej, bo wystarczy zmienić przełożenie na znacznie wolniejsze, po to by poradzić sobie z piaszczystą drogą. Problem tkwi jedynie w tym, że gdy już zjedziemy na asfalt, to w przypadku roweru MTB nie rozpędzimy się aż tak bardzo jak rowerem szosowym. Wiele znaczy też i to, że znacznie więcej siły włożymy w to rozpędzenie się do znacznej prędkości i dlatego też o wiele wyraźniej się zmęczymy. Dlatego biegi należy traktować jako taką receptę przeciwko zmęczeniu się, która zadziała na odpowiedniej trasie, bo te biegi są rzecz jasna różnymi, a niektóre rowery górskie mają też ten specjalny bardzo wolny bieg z tyłu, czyli ta tylna jedynka w przypadku niektórych maszyn jest bardzo wolną i właśnie dlatego możemy podjechać pod takie piaszczyste wzniesienie w lesie i co najważniejsze podczas trwania tego podjazdu zapewne się nie zmęczymy zbytnio, bo tego typu bieg jest przewidzianym właśnie na takie sytuacje.

Zagadnienia powiązane z planowaniem treningu.

Najlepszą receptą na to nie zmęczenie się na rowerze jest poznanie własnych możliwości. Mowa tu dokładnie o jeździe w silnym wietrze. Musimy być pewnymi tego, że w takim wietrze przejedziemy te dziesięć kilometrów, czy też dwanaście i nie przekraczać tego dystansu póki nie poczujemy tego, że staliśmy się znacznie mocniejszymi fizycznie. Jednym słowem trasy powinniśmy dostosowywać do wzrostu naszych umiejętności, a jeśli się choć raz przeliczymy to zawsze możemy wrócić do domu tym łatwiejszym odcinkiem lub postawić na prowadzenie roweru. Tego typu pomyłki trafiają się dość często, bo czasami niektórzy z nas chcą z tygodnia na tydzień poczynić zbyt wielkie postępy, a nadmierne zmęczenie to nie recepta na sukces.